CUDZOZIEMCY A POLSKIE IMIONA
- Wysłałeś mail Asi?
- Nie, wysłałem mail Joannie.
-No, właśnie: Asi.
-Nie, Joannie.
Taki dialog można często usłyszeć w firmach, w których cudzoziemcy pracują wraz z Polakami. Zdarza się, że ci spośród obcokrajowców, którzy już całkiem nieźle operują językiem polskim, między innymi dzięki uczestnictwu w kursach języka polskiego, wciąż potykają się o tak błahe, jakby się wydawało, kwestie, jak imiona swoich polskich kolegów. Bo o ile łatwo jest zgadnąć, że Tomasz, to Tomek, Magdalena - Magda, Piotr - Piotrek, Jakub - Kuba, a Anna, to Ania, o tyle sprawa komplikuje się przy takich imionach, jak: Jan, Jerzy, Agnieszka etc.
RÓŻNE WARIANTY JEDNEGO IMIENIA W JĘZYKU POLSKIM
To, co dla Polaków jest oczywiste, dla ich cudzoziemskich kolegów może być kompletnym zaskoczeniem. No, bo jak to możliwe, że zdrobnienie od Aleksandra, to Ola, a od Katarzyna, Kasia? Jak zapamiętać, że Antonina, to Tosia albo Tośka? Czy naprawdę Czarek, to Cezary, a moja przemiła koleżanka z open space'u, Gosia, to Małgorzata?! Dlaczego na wizytówce Anna jest Anną, ale koledzy mówią do niej Ania, podczas gdy ona sama przedstawia się Anka?! Od kiedy Jerzy jest Jurkiem? A na uczynnego Andrzeja z działu IT wszyscy wołają Jędrek? I dlaczego moja teściowa nazywa swoją córkę Agusią, skoro - pamiętam to dokładnie -poślubiłem Agnieszkę, którą koleżanki nazywają Agą. W przedszkolu syn ma dwóch kolegów: Antka i Antosia. Obaj, tak naprawdę, mają na imię Antoni. Współpracująca z nami księgowa ma na imię Maria (piękne imię!), ale nasi koledzy zwracają się do niej Marysiu, a kiedyś słyszałem jej męża mówiącego: Maryniu. I od kiedy mój syn jest Maciusiem?! Przecież to właśnie moja żona, Aga, upierała się, aby nosił on imię po polskim dziadku - Macieju! Nasz hipotetyczny obcokrajowiec nie przestaje się dziwić chociaż podobne procesy zachodzą i w innych językach (William - Bill, Robert - Bob, Margaret - Peggy, Michael - Mike, Elizabeth - Lizzie etc.)
JAK OPANOWAĆ ZDROBNIENIA POLSKICH IMION?
W języku polskim wybór formy imienia bardzo często uzależniony jest od relacji, jaka łączy nas z osobą je noszącą.Wspomniana już tutaj Joanna w sytuacjach oficjalnych przedstawi się właśnie w ten sposób, ale koleżanki, chcąc podkreślić łączącą je zażyłość, zwrócą się do niej per Joaśka, ukochany albo rodzice będą mówić do niej Asia, a kiedy nasza Joanna była dziewczynką na pewno niejedna osoba wołała za nią czule Asiunia. Być może na podwórku bawiła się z Tomkiem, którego mama nazywała Tomaszkiem, albo nawet (o zgrozo!) Tomusiem, podczas gdy w dokumentach widniała forma: Tomasz.
Każda z tych form dla cudzoziemca, dopiero oswajającego się z językiem polskim, jest odrębnym słowem. Jak nauczyć się nimi operować i ten sposób uniknąć nieporozumień? To proste. Jak najwięcej i najczęściej rozmawiać po polsku, a w przerwach ćwiczyć poprawność gramatyczną, np. tu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmawiać po polsku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmawiać po polsku. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 grudnia 2014
O ZDROBNIENIACH POLSKICH IMION, CZYLI CZY ASIA TO JOANNA?
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
ODPOCZYNEK PO KURSIE POLSKIEGO. BIESZCZADY.
BIESZCZADY: TAM MÓWIŁO SIĘ NIE TYLKO PO POLSKU
Zbliża się koniec lata, a po wakacyjnym kursie język polskiego zasłużyliście na odpoczynek :) Przed rozpoczęciem zajęć regularnych możecie wybrać się w te okolice Polski, które są mniej znane cudzoziemcom. Byliście już na pewno w Tatrach, być może odwiedziliście też stoki narciarskie w Beskidach. A może słyszeliście też o Bieszczadach, górach położonych w południowo – wschodniej Polsce, u zbiegu trzech granic: Polski, Słowacji i Ukrainy? Są to tzw. Bieszczady Zachodnie; ich wschodnia część znajduje się na terenie Ukrainy.
Bieszczady są niższe niż Tatry, ale za to wyróżnia je unikalny krajobraz: dzikie doliny, bukowe lasy porastające zbocza gór i połoniny, czyli rozległe tereny na górskich szczytach, przypominające łąki. Wędrując po Bieszczadach zobaczycie też opuszczone wiele lat temu wioski, cmentarze, kościoły i cerkwie, bo tereny te, to również narodowościowy i religijny tygiel (Polacy, Ukraińcy, Łemkowie, Bojkowie).
w takich miejscach można ćwiczyć nie tylko język polski
WEJŚĆ NA SZCZYT: TARNICA
Nie zatrzymujcie się nad Jeziorem Solińskim (choć jest ono piękne), ale pojedźcie dalej – do Ustrzyk Górnych. Ta mała miejscowość, ni to wieś, ni miasteczko jest doskonałym punktem wypadowym z którego możecie ruszyć w kierunku najwyższego szczytu Bieszczad – Tarnicy (1346 m n.p.m.). W drodze na szczyt strzeżcie się jednak silnych wiatrów :), a kiedy już wejdziecie na Tarnicę zobaczycie takie widoki:
w drodze na Tarnicę zawsze znajdzie się ktoś, z kim można porozmawiać po polsku
Warto było, prawda?
PRZEZ POŁONINY Z JĘZYKIEM POLSKIM
Z Ustrzyk Górnych możecie też udać się w stronę przepięknej Połoniny Caryńskiej,
a potem wędrując Połoniną Wetlińską, spędzić noc w magicznym schronisku „Chatka Puchatka”,
które znajduje się na wysokości 1232 m n.p.m. Jeżeli zjawicie się tam około 19.00, jedynym dostępnym miejscem do spania, będzie to… na podłodze. We własnym śpiworze. W schronisku nie ma elektryczności, ani bieżącej wody. Mimo tych niedogodności możecie być pewni, że spędzicie tam wieczór w prawdziwie rodzinnej atmosferze, rozmawiając po polsku, oglądając fantastyczny zachód słońca i popijając herbatę z rumem. Rano, skoro świt, możecie wyruszyć w kierunku Przełęczy Orłowicza.
O tak wczesnej porze zobaczycie doliny we mgle,
trudne polskie słowo: jest mgła, nie ma mgły, we mgle; mglisty dzień
bezludne szlaki, połoniny zalane porannym słońcem, a kto wie może dostrzeżecie też jelenia albo rysia?
A kiedy już wrócicie do rzeczywistości (i do domu) możecie jeszcze raz powtórzyć słowa, które przewijały się przez ten tekst: tygiel – połoniny – wejść na szczyt – wędrować po górach – przełęcz – śpiwór – świt – ruszyć – dolina – szlak. I oczywiście utrwalić koniugacje tych czasowników, do których są linki :) Przydadzą się w trakcie następnej wędrówki po polskich górach. Do zobaczenia na szlaku.
Zbliża się koniec lata, a po wakacyjnym kursie język polskiego zasłużyliście na odpoczynek :) Przed rozpoczęciem zajęć regularnych możecie wybrać się w te okolice Polski, które są mniej znane cudzoziemcom. Byliście już na pewno w Tatrach, być może odwiedziliście też stoki narciarskie w Beskidach. A może słyszeliście też o Bieszczadach, górach położonych w południowo – wschodniej Polsce, u zbiegu trzech granic: Polski, Słowacji i Ukrainy? Są to tzw. Bieszczady Zachodnie; ich wschodnia część znajduje się na terenie Ukrainy.
Bieszczady są niższe niż Tatry, ale za to wyróżnia je unikalny krajobraz: dzikie doliny, bukowe lasy porastające zbocza gór i połoniny, czyli rozległe tereny na górskich szczytach, przypominające łąki. Wędrując po Bieszczadach zobaczycie też opuszczone wiele lat temu wioski, cmentarze, kościoły i cerkwie, bo tereny te, to również narodowościowy i religijny tygiel (Polacy, Ukraińcy, Łemkowie, Bojkowie).
w takich miejscach można ćwiczyć nie tylko język polski
WEJŚĆ NA SZCZYT: TARNICA
Nie zatrzymujcie się nad Jeziorem Solińskim (choć jest ono piękne), ale pojedźcie dalej – do Ustrzyk Górnych. Ta mała miejscowość, ni to wieś, ni miasteczko jest doskonałym punktem wypadowym z którego możecie ruszyć w kierunku najwyższego szczytu Bieszczad – Tarnicy (1346 m n.p.m.). W drodze na szczyt strzeżcie się jednak silnych wiatrów :), a kiedy już wejdziecie na Tarnicę zobaczycie takie widoki:
w drodze na Tarnicę zawsze znajdzie się ktoś, z kim można porozmawiać po polsku
Warto było, prawda?
PRZEZ POŁONINY Z JĘZYKIEM POLSKIM
Z Ustrzyk Górnych możecie też udać się w stronę przepięknej Połoniny Caryńskiej,
a potem wędrując Połoniną Wetlińską, spędzić noc w magicznym schronisku „Chatka Puchatka”,
które znajduje się na wysokości 1232 m n.p.m. Jeżeli zjawicie się tam około 19.00, jedynym dostępnym miejscem do spania, będzie to… na podłodze. We własnym śpiworze. W schronisku nie ma elektryczności, ani bieżącej wody. Mimo tych niedogodności możecie być pewni, że spędzicie tam wieczór w prawdziwie rodzinnej atmosferze, rozmawiając po polsku, oglądając fantastyczny zachód słońca i popijając herbatę z rumem. Rano, skoro świt, możecie wyruszyć w kierunku Przełęczy Orłowicza.
O tak wczesnej porze zobaczycie doliny we mgle,
trudne polskie słowo: jest mgła, nie ma mgły, we mgle; mglisty dzień
bezludne szlaki, połoniny zalane porannym słońcem, a kto wie może dostrzeżecie też jelenia albo rysia?
A kiedy już wrócicie do rzeczywistości (i do domu) możecie jeszcze raz powtórzyć słowa, które przewijały się przez ten tekst: tygiel – połoniny – wejść na szczyt – wędrować po górach – przełęcz – śpiwór – świt – ruszyć – dolina – szlak. I oczywiście utrwalić koniugacje tych czasowników, do których są linki :) Przydadzą się w trakcie następnej wędrówki po polskich górach. Do zobaczenia na szlaku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
