Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studenci języka polskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studenci języka polskiego. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2015

PIJĘ KAKAO W CARACAS, CZYLI O RZECZOWNIKACH NIEODMIENNYCH W JĘZYKU POLSKIM

CZY ODMIENIAMY RZECZOWNIK KAKAO? 
Mamy dobrą wiadomość dla studentów języka polskiego walczących z polską deklinacją! W polszczyźnie istnieją rzeczowniki, których nie musimy odmieniać! Są to formy pochodzenia obcego zakończone na  - ao,  - oa, - i,  - u. Znajdują się w tej grupie wyrazy dobrze znane i często używane (kakao, euro, awokado, alibi, salami, graffiti, kiwi), ale też i takie, które pojawiają się w naszych rozmowach sporadycznie (boa, rodeo, makao, igloo, okapi, tabu, guru, emu, kakadu, karibu). Jak widzicie, są to głównie nazwy egzotycznych (z polskiego punktu widzenia) roślin i zwierząt, których końcówki nie znajdują w polszczyźnie analogii deklinacyjnych. Tutaj szczególną uwagę musimy poświęcić rzeczownikowi kakao, który Polacy - niestety - bardzo często próbują odmieniać. Powtórzmy to jeszcze raz: rzeczownika kakao NIE odmieniamy (piję kakao, nie lubię kakao, marzę o gorącym kakao, tiramisu z kakao etc.). 


                                  Przetestuj swój polski zaglądając na nasz profil na FB

NIEODMIENNE ZAPOŻYCZENIA Z JĘZYKA FRANCUSKIEGO
Osobną kategorię rzeczowników nieodmiennych stanowią słowa zapożyczone z języka francuskiego zakończone na sylabę akcentowaną, czyli: jury, menu, tournée, attaché, atelier, etui etc. Mówimy więc: Rozmawiamy o menu na przyjęcie; Przez wiele lat zasiadał w jury; Napisaliśmy list do attaché wojskowego; Pracuje w swoim małym atelier; Wrócił z tournée dookoła świata;  Okulary były w etui. 

NIEODMIENNE NAZWY MIAST I PAŃSTW 
W kwestii nieodmiennych rzeczowników bardzo przyjemnie zaskakuje nas też geografia. Istnieje bowiem całkiem spora grupa nazw miast, krajów i regionów, które nie podlegają deklinacji polskiej. Baku, Oslo, Caracas, Los Angeles, Ułan Bator, Kilimandżaro, Ohio, Bordeaux, Kongo - to tylko niektóre przykłady. Następnym więc razem,  kiedy będziecie jeść awokado w towarzystwie attaché, być może gdzieś w Baku, pomyślcie ciepło o polskiej deklinacji. :) 




sobota, 25 kwietnia 2015

O TARGU, BAZARZE I RYNKU, CZYLI GDZIE ROBIĆ ZAKUPY PO POLSKU?

ZAKUPY PO LEKCJI JĘZYKA POLSKIEGO
Zakupy są bardzo dobrą okazją do poćwiczenia słownictwa, którego nauczyliśmy się podczas kursów języka polskiego (więcej o robieniu zakupów po polsku tutaj). Tylko jak to zrobić, jeśli wokół mamy supermarkety, w których komunikacja ograniczona jest do minimum, a zamawianie produktów w sieci, to dzisiaj - nomen omen - bułka z masłem? Najprostszym rozwiązaniem jest wyprawa na targ. Ale... zaraz... na targ czy na bazar? No, właśnie. Wszystko zależy od tego, w której części Polski jesteśmy. Otóż mieszkańcy Polski południowej chodzą na targ, a mieszkańcy Polski centralnej na bazar (np. w Krakowie mamy Targ na Kleparzu, a w Warszawie Bazar Różyckiego).  Obie te nazwy oznaczają  miejsce, w którym handluje się różnymi towarami - najczęściej jedzeniem - na otwartym powietrzu. Słowo bazar wywodzi się z języka perskiego i jego różne warianty są  dość powszechnie używane w wielu innych językach. Do Polski przywędrowało najprawdopodobniej z Turcji. Rzeczownika tego używa się często w odniesieniu do miejsca, w którym można kupić nie tylko jedzenie, ale również ubrania i inne przedmioty codziennego użytku.

SKĄD POCHODZI SŁOWO TARG?
Targ przywędrował do nas zza południowej granicy (nasi czescy sąsiedzi używają  przecież słowa  trh) i  utrwalił się w polszczyźnie pod postacią czasownika targować się (negocjować cenę), w konstrukcji pchli targ (czyli targ staroci), oraz w określeniach targ rybny, targ warzywny, targ koński etc. (na te ostatnie możemy się natknąć w przewodnikach turystycznych). Pamiętajmy też o formie liczby mnogiej - targi, która odnosi się do imprez o charakterze wystawienniczym (np. targi książki, targi mieszkaniowe, targi pracy etc.)

                 Targ czy bazar? Więcej informacji o polskim słownictwie i gramatyce na naszym profilu na FB

"RYNKOWE PROBLEMY" STUDENTÓW JĘZYKA POLSKIEGO
Zdarza się też, że Polacy mówią Kupiłam te pomidory na rynku, wzbudzając tym konfuzję cudzoziemskich odbiorców, którzy przecież znają doskonale to słowo z wycieczek turystycznych. W dzisiejszej polszczyźnie rzeczownik rynek faktycznie najczęściej odnosi się do centralnej, historycznej, zabytkowej części miasta. Nie zapominajmy jednak, że kiedyś główną funkcją tego miejsca był handel (nie bez powodu we Wrocławiu mamy Rynek Solny). Forma rynek ma też szersze znaczenie i,  tak samo jak w innych językach, jest terminem ekonomicznym (rynek pracy, rynek nieruchomości, rynek finansowy, wolny rynek, czarny rynek etc.) 
Następnym więc razem, kiedy wybierzecie się na zakupy, zwróćcie uwagę na to, jak miejscowi nazywają miejsce, w którym nie tylko możecie zrobić zdrowe zakupy, ale również porozmawiać po polsku.


środa, 11 lutego 2015

POWIEDZIAŁ (PO POLSKU) BARTEK, ŻE DZIŚ TŁUSTY CZWARTEK

POLSKIE ŚWIĘTO... PĄCZKA

Tłusty Czwartek, zwany przez wielu obcokrajowców "Dniem pączka", jest chyba najsłodszym dniem w roku. To czas, kiedy pączki można kupić wszędzie. W cukierniach trudno o inne ciastka niż pączki i faworki zwane też chrustem. Zgodnie z tradycją jest to dzień ogólnego łasuchowania.
Skąd jednak wziął się ten jakże miły i słodki zwyczaj? - to pytanie często zadają studenci, którzy uczęszczają na kurs języka polskiego.

OSTATNIE DNI KARNAWAŁU

Tłusty Czwartek to ostatni czwartek karnawału. W staropolszczyźnie zwany też był zapustami. Jeden z przesądów mówi, że temu, kto nie zje tego dnia ani jednego pączka, nie będzie się dobrze wiodło w życiu.
Dawniej Tłusty Czwartek rozpoczynał czas Tłustego Tygodnia czyli ostatnich dni przed czasem chrześcijańskiego Wielkiego Postu. Trzeba było więc najeść się do syta „tłustego” (nie tylko pączków i słodkości, ale przede wszystkim mięsnych, obfitych dań), zanim nadejdzie okres wstrzemięźliwości.


PIERWSZE PĄCZKI NA POLSKIM STOLE

Tradycja jedzenia pączków w Tłusty Czwartek pojawiła się na polskich dworach i w miastach już w XVII wieku. Na wieś zawędrowała trochę później, bo dopiero pod koniec XIX wieku. Jednak pierwsze pączki nie przypominały dzisiejszych słodkich i puszystych kul oblanych lukrem lub obsypanych cukrem pudrem. Jadano je okraszone suto... skwarkami i nadziewane słoniną. Kiedy w Tłusty Czwartek pojawiły się na polskich stołach pączki słodkie, gospodynie zaczęły w ich środku ukrywać migdał lub orzech. Kto trafił na taką niespodziankę, miał do końca życia cieszyć się zdrowiem i dobrym życiem.

OPOWIEŚĆ O KRAKOWSKICH PRZEKUPKACH

W Małopolsce krąży legenda o pierwszym  Tłustym Czwartku, nazywanym też Combrowym Czwartkiem, który był związany ze... śmiercią surowego i lubującego się w nękaniu ludzi wójta Combra. Człowiek ten znany był z uprzykrzania życia krakowskim przekupkom, m.in. zakazywał im handlu na krakowskim rynku, nakładał wysokie grzywny, a nawet potrafił wtrącić sprzedającą kobietę do więzienia. Kiedy zmarł, w Krakowie urządzono wielką uliczną zabawę, a handlarki nasmażyły pączków i częstowały nimi przechodniów. Od tamtej pory w każdy ostatni czwartek karnawału świętowano dzień, w którym to mieszkańcy miasta, a szczególnie przekupki, uwolnieni zostali od niegodziwego wójta.


Więcej na temat polskich świąt i zwyczajów znajdziecie na naszym profilu na FB

TRADYCYJNE SŁODKOŚCI :)

Najważniejsze jednak w Tłusty Czwartek jest to, że tego dnia dobrze jest zapomnieć o diecie i zjeść ze smakiem słodkiego pączka lub schrupać kilka faworków. Smacznego!

poniedziałek, 13 października 2014

SKĄD SIĘ WZIĘŁY POLSKIE NAZWY DNI TYGODNIA?

CO ZNACZY "WTÓRY" I CO MA DO TEGO TYDZIEŃ?

W przeciwieństwie do wielu innych języków, polskie nazwy dni tygodnia nie pochodzą od nazw greckich i rzymskich bogów, niespecjalnie też odnoszą się do religii (z dwoma wyjątkami, o czym za chwilę), ale za to dość mocno odwołują się do  kolejności w siedmiodniowym szeregu, składającym się na tydzień. Może dlatego studenci języka polskiego nigdy nie mają większych problemów z opanowaniem polskich nazw dni tygodnia.

Stosunkowo najłatwiej jest zapamiętać CZWARTEK i PIĄTEK, bo są to po prostu czwarty i piąty dzień w tygodniu.

                                         
Wbrew pozorom tak samo sytuacja ma się z drugim dniem tygodnia, WTORKIEM, którego nazwa pochodzi od prasłowiańskiego przymiotnika "wtóry", czyli... drugi.

                                                          więcej na naszym profilu na FB

Równie łatwo wyjaśnić jest znaczenie słowa ŚRODA, które pochodzi od środka, a więc środkowego dnia tygodnia. Jest to podobno kalka z języka niemieckiego, gdzie centralny punkt tygodnia, to przecież Mittwoch. 

Innym zapożyczeniem z języka obcego jest słowo SOBOTA, wywodzące się od hebrajskiego szabbath, czyli świętego dnia odpoczynku. Słowo pozostało w języku polskim, mimo wielu zmian wprowadzonych przez kościół, między innymi przeniesienia najważniejszego dnia w tygodniu na dzień siódmy. I właśnie odnośnie do NIEDZIELI jest najwięcej pytań na kursach języka polskiego. Skąd wzięło się to słowo?

 W NIEDZIELĘ NIE PRACUJEMY 

NIEDZIELA  pochodzi od prasłowiańskiego czasownika ne delati, co oznacza po prostu... nie pracować, nic nie robić, nie działać. Od czasu synodu w Laodycei (r. 364 n.e.), to właśnie ten dzień (a nie sobota) jest dniem odpoczynku, a więc dniem świętym. Dlatego występujący po nim dzień pierwszy, to PONIEDZIAŁEK (czyli dzień po niedzieli).

DNI TYGODNIA A GRAMATYKA

Operując dniami tygodnia student języka polskiego musi pamiętać, że najczęściej występują one z przyimkami: "w" (wtedy używamy biernika, co jest szczególnie ważne w przypadku form rodzaju żeńskiego, a więc - w środę, w sobotę, w niedzielę), "do" oraz "od" (tutaj pamiętajmy o użyciu dopełniacza). No i nie zapominajmy, że samo użycie rzeczownika "tydzień" nie należy do najłatwiejszych. Bo przecież mamy 2,3,4 tygodnie, ale 5,6,7 etc. tygodni (polską deklinację możecie poćwiczyć tutaj: app Polish for Foreigners )