Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski jako obcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski jako obcy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2016

MARIA KOWALSKA CZY MARIA KOWALSKI, czyli O CO CHODZI Z POLSKIMI NAZWISKAMI :)

ZAMIESZANIE WOKÓŁ POLSKICH NAZWISK

Do napisania tego posta zainspirowały nas pytania dotyczące polskich nazwisk, które pojawiają się często na lekcjach języka polskiego jako obcego (informacje o ciekawych kursach znajdziecie tu). To, co dla Polaków w temacie ich własnych nazwisk jest oczywiste, dla obcokrajowców może być (i zwykle na początku jest) problematyczne. Trochę zamieszania, szczególnie wśród studentów posługujących się na co dzień językami niesłowiańskimi, wprowadza już sam fakt odmiany imion i nazwisk. Jednak przy bliższym poznaniu bogatej deklinacji i takiej też koniugacji języka polskiego (a jeśli chcecie przypomnieć sobie formy koniugacyjne polskich czasowników, zajrzyjcie tu) fakt ten przestaje zaskakiwać.

DWA TYPY POLSKICH NAZWISK

Wśród polskich nazwisk możemy wyodrębnić dwie najpopularniejsze grupy: te, które zachowują się jak rzeczowniki i te zakończone na -ska, -ski, -cka, -cki.  Z tymi pierwszymi nie ma większych problemów: kolega nazywa się np. Adam Nowak, a koleżanka Ewa Nowak. Przy tych drugich pojawia się pytanie: Skoro kolega nazywa się Jan Kowalski, to dlaczego jego żona nazywa się Maria Kowalska, a nie Maria Kowalski? Dlaczego ma inne nazwisko? Nie, pani Maria nie ma innego nazwiska. Pani Maria po prostu używa jego żeńskiej formy. Nazwiska, które kończą się -ska, -ski, -cka, -cki mają formę przymiotnika, a przymiotnik w języku polskim dla rodzaju żeńskiego przybiera końcówkę -a. Jak widać odpowiedź jest prosta i logiczna.

NAZWISKA PAR MAŁŻEŃSKICH I RODZIN

Deklinacja jest też odpowiedzialna za zmiany w nazwiskach par małżeńskich i rodzin. Jeśli chcemy zaprosić na ważne spotkanie pana Nowaka z żoną, (to na pewno już wiecie, bo pisaliśmy o tym niedawno) zaadresujemy zaproszenie: Szanowni Państwo Ewa i Adam Nowakowie . W przypadku całej rodziny pana Adama i pani Ewy użyjemy formy: Rodzina Nowaków.
Mówiąc o Marii Kowalskiej z mężem, powiemy: państwo Kowalscy, a razem z dziećmi będzie to już rodzina Kowalskich.
Jak widać, to, co na początku wydawało się bardzo skomplikowane, okazuje się łatwe, przejrzyste i logiczne. Wystarczy zapamiętać kilka prostych zasad, by wiedzieć, jak kto się nazywa.

Czy już znacie odpowiedź na to pytanie? Więcej zagadek znajdziecie na naszym profilu na FB.

środa, 18 listopada 2015

CO MOŻE MORZE? - HOMONIMY JĘZYKA POLSKIEGO

JEDNO CZY DWA SŁOWA?

Każdy, kto uczył się polskiego, czy to na grupowym kursie (więcej na temat kursów dla obcokrajowców dowiecie się tu), czy też na lekcji indywidualnej, przekonał się, że są takie wyrazy, które w języku polskim brzmią lub są zapisywane tak samo, ale mają odmienne znaczenie. Mowa tu oczywiście o homonimach, które potrafią czasem rozbawić studentów, ale i też wprawić ich w zakłopotanie.

MAMY MAMY – POWTÓRZENIE CZY ODMIENNE ZNACZENIE?
Spójrzmy na słowo mamy, które w języku polskim jest formą 1 os. l.mn. czasu teraźniejszego czasownika mieć i wygląda niewinnie. Co jednak znaczy: mamy mamy? Czy jest to omyłkowe powtórzenie, czy też informacja, że my mamy matki? Mamy to też forma liczby mnogiej od rzeczownika mama.
Dzięki homonimom można, grając w karty z kolegami, stwierdzić: nie dam dam, a więc nie wyłożę kart z figurą damy. Dam oznacza tu zarówno 1 os. l.poj. czasownika dać w czasie przyszłym, jak i dopełniacz liczby mnogiej rzeczownika dama. Mamy tu do czynienia z podobieństwem różnych form wynikających z odmiany dwóch różnych wyrazów.

MOŻE ON MOŻE POJECHAĆ NAD MORZE

Na początku może (o! właśnie!) niektórych zdziwi informacja, że słowo może to zarówno 3os. l.poj. czasownika móc, jak i sposób na mówienie o niepewności. Do tego dochodzi jeszcze jedno morze (tym razem pisane przez rz), które oznacza duży zbiornik słonej wody. Mamy więc aż trzy wyrazy, które brzmią tak samo, dwa z nich dodatkowo zapisujemy identycznie, ale znaczeniowo nic nie mają ze sobą wspólnego. Takich słów w języku polskim jest naprawdę wiele. Czasem dwa różne czasowniki mogą mieć w dwóch różnych czasach identycznie brzmiące formy: 

Po podróży goście długo myli się przed kolacją (czasownik myć się w czasie przeszłym w 3 os. l.mn.).
ale
Saper myli się tylko jeden raz (czasownik mylić się w czasie teraźniejszym w 3 os. l.poj.).


KONTEKST NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM

Aby uniknąć pomyłek związanych z homonimami, kiedy mamy wątpliwości, warto zawsze zwrócić uwagę na kontekst. Dzięki temu będziemy wiedzieli, czy nasz rozmówca używa słowa ranny w sensie mający miejsce o poranku:

Tuż po wschodzie słońca słuchałem śpiewu rannych ptaków.  
czy taki, który odniósł rany:
Kilka rannych ptaków czekało na pomoc lekarza.


To był duży bal charytatywny, w którym wzięło udział wielu znanych ludzi (bal – wielka zabawa taneczna).
To był duży bal drewna i ludzie nie mogli go podnieść bez pomocy maszyn (bal – kłoda drewna).

Więcej ciekawostek o języku polskim znajdziecie na naszym profilu na FB.


piątek, 1 maja 2015

DŁUGI MAJOWY WEEKEND, CZYLI ŚWIETOWANIE PO POLSKU

 MAJÓWKA

 Kiedy zaczynają się ciepłe dni, a polska wiosna wręcz wybucha zielenią i kolorami kwiatów, znaczy to, że zbliża się długi majowy weekend popularnie zwany majówką. Najczęściej Polacy decydują się spędzić ten wolny czas poza domem, na łonie przyrody. Co jednak powoduje, że co roku w maju mamy w Polsce  długi weekend, który nieoficjalnie i oficjalnie jest traktowany jako otwarcie letniego sezonu turystycznego? To pytanie często pada z ust obcokrajowców uczących się na kursach języka polskiego.

KUMULACJA POLSKICH ŚWIĄT

Długi weekend majowy zawdzięczamy „kumulacji świąt”. Pierwszym z nich jest Święto Pracy obchodzone 1 maja dla upamiętnienia wydarzeń z roku 1886 związanych ze strajkiem w Chicago (między innymi walczono wtedy o wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy :) ).
Przed przemianami politycznymi w 1989 roku, władze w Polsce organizowały w tym dniu uroczyste pochody, defilady i manifestacje, na które, chcąc nie chcąc, obywatele chodzić musieli. Obecnie najlepszym sposobem na spędzenie Święta Pracy jest wyjazd za miasto, rowerowe wyprawy lub odwiedzanie pięknych turystycznych rejonów, których w Polsce nie brak, bo aktywny wypoczynek nie jest Polakom obcy (a wycieczka w góry lub na Mazury w towarzystwie polskich przyjaciół jest idealną okazją, by porozmawiać po polsku).


PIERWSZA KONSTYTUCJA W EUROPIE NAPISANA PO POLSKU!

Drugą majową uroczystością jest Święto Narodowe Trzeciego Maja powszechnie znane jako Święto Konstytucji Trzeciego Maja. Jest to jedno z najważniejszych świąt narodowych w Polsce. Upamiętnia ono uchwalenie przez polski sejm w 1791 roku ustawy regulującej ustrój prawny Rzeczpospolitej. Była to pierwsza nowoczesna spisana konstytucja w Europie i druga (po amerykańskiej) na świecie.

Pierwsza konstytucja w Europie powstała w Polsce 03.05.1791. Więcej informacji o ważnych wydarzeniach w Polsce i o samym języku polskim znajdziecie na naszym profilu na FB.

POLSKIE BARWY NARODOWE

Drugi maja, wbrew pozorom, wcale nie jest zwykłym mostem łączącym dwa święta (nie jest też, niestety, dniem ustawowo wolnym od pracy). Tego dnia celebrujemy Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Daty tej nie wybrano przypadkowo. Święto Pracy i Święto Konstytucji Trzeciego Maja, między którymi wypada właśnie Dzień Flagi, są idealnym pretekstem do zastanowienia się nad losami Polski i jej burzliwą historią.
Powszechnym zwyczajem jest noszenie w tym dniu biało-czerwonej kokardy.

Wiedząc już „skąd się wziął długi weekend”, możecie wykorzystać ten czas na odwiedzenie jednego z wielu turystycznych regionów Polski. Miłego świętowania :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

POLSKIE IDIOMY ZE ZWIERZĘTAMI, CZYLI KTO JAKIEGO MA KONIKA

IDIOMY A ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA OBCEGO

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że język to nie tylko słownictwo, koniugacje (te są bardzo ważne, a mały błąd koniugacyjny może zmienić sens wypowiedzi, więc, jeśli macie wątpliwości, jak odmienić polski czasownik, zajrzyjcie tu), czy deklinacje. Język to też przysłowia i idiomy. Im więcej z nich nie ma przed nami tajemnic, tym lepsza jest nasza znajomość języka obcego. Nie inaczej jest w przypadku polskiego.
Jak każda mowa, ma on wiele ciekawych idiomów, które przy bezpośrednim tłumaczeniu brzmią dziwacznie lub śmiesznie, ale, gdy pozna się ich własne znaczenie, są niezastąpione w codziennych rozmowach.

WILCZY APETYT, CZYLI JAK I KIEDY UŻYWAĆ POLSKICH IDIOMÓW 

Dużą grupę stanowią idiomy, w których pojawiają się zwierzęta. Kreatywność języka polskiego jest tu wręcz ogromna.
Polacy, chcąc podkreślić, że ktoś jest osobą cieszącą się dobrym zdrowiem, powiedzą: jest zdrów jak ryba albo ma końskie zdrowie.
Koń pojawia się też, gdy chcemy zwrócić uwagę na to, że ktoś jest bardzo głodny. Mówimy wtedy, że ów ktoś mógłby zjeść konia z kopytami (bardzo, bardzo dużo). Taka osoba jest też głodna jak wilk. O kimś, komu zawsze dopisuje apetyt, można powiedzieć, że ma wilczy apetyt.

JĘZYKA POLSKIEGO IDIOMATYCZNE I DYPLOMATYCZNE 

OKREŚLENIA WAD

Zwierzęta pomagają też w opisie zachowania i cech charakteru. Jeśli nagle ktoś w naszym towarzystwie zacznie zachowywać się dziwnie, niezrozumiale i nadmiernie szaleć, to znaczy, że dostał małpiego rozumu.
Niezbyt mądra osoba ma ptasi móżdżek.
Skąpy to taki, który ma węża w kieszeni.
Ktoś spryty i przebiegły to szczwany lis.
Krokodylimi łzami płaczą ludzie nieszczerze współczujący swoim bliźnim.
Człowiek, któremu słoń nadepnął na ucho, wcale nie musi jechać do szpitala. Jego zdrowiu i życiu nic nie zagraża. Jest po prostu pozbawiony słuchu muzycznego.
Kiedy zaś dostaniemy wiadomość napisaną brzydkim i nieczytelnym pismem, możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że jej autor bazgrze jak kura pazurem.
 
Więcej polskich idiomów znajdziecie na naszym profilu na FB

Jeśli więc Waszym konikiem (hobby) jest nauka języka polskiego, to koniecznie zapiszcie się na kurs (więcej informacji na temat kursów językowych w Po Polsku znajdziecie na naszej stronie), na którym na pewno poznacie wiele interesujących idiomów, przysłów i zwykłych słów też :)

czwartek, 12 marca 2015

PRZYSŁOWIA, CZYLI LEKCJA OPTYMIZMU PO POLSKU

JĘZYK POLSKI I PRZYSŁOWIA

Powszechnie wiadomo, że przysłowia są mądrością narodów. Kiedy więc pojawiają się na kursie języka polskiego jako obcego, student uczy się czegoś więcej niż ich znaczeń. Przysłowia bowiem pozwalają na poznanie nie tylko języka, koniugacji oraz deklinacji, ale też zwyczajów, kultury a nawet... kaprysów pogody :)

POLSKIE PRZYSŁOWIA O POGODZIE

Nie inaczej jest w przypadku  przysłów polskich. O jednym z nich („W marcu jak w garncu”) pisaliśmy już w poście z 26 lutego. Drugim równie znanym  porzekadłem jest: „Kwiecień plecień, co przeplata: trochę zimy, trochę lata”. Charakteryzuje ono doskonale zmienną kwietniową pogodę, która raz obdarza nas pięknym letnim słońcem, a następnego dnia potrafi sypnąć śniegiem.
Kolejnym popularnym powiedzeniem związanym z klimatem jest: „Idzie luty, szykuj buty”. Przypomina ono, że drugi miesiąc w roku jest zimny i srogi (jeśli chcecie poznać etymologię polskich nazw miesięcy, zapraszamy do lektury wpisu z 9 września), więc należy przygotować sobie dobre ubranie i buty, by przeżyć ten czas bez choroby.

Przysłowia pozwalają (nie tylko obcokrajowcom) na poznanie polskich zwyczajów
MĄDROŚĆ UKRYTA W POLSKICH PRZYSŁOWIACH

Oczywiście wśród polskich przysłów są też i takie, które nie mówią nic o pogodzie. Zapewne wielu obcokrajowców w trudnej sytuacji usłyszało z ust swoich polskich kolegów: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Słowa te dają nadzieję, że nawet największe problemy mogą zaowocować cennym doświadczeniem i nauczyć nas czegoś na przyszłość. Podobne znaczenie ma też: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.
Warto podkreślić, że w języku polskim jest wiele optymistycznych przysłów. Przykład? Choćby: „Dla chcącego nie ma nic trudnego”, które uczy, że każdy, kto ma motywację, ambicje i chęć do pracy, na pewno osiągnie swój cel.
 „Kuj żelazo póki gorące” zachęca do działania i wykorzystania sprzyjających okoliczności.
Tak więc, jeśli po lekturze tego wpisu, będziecie mieli ochotę poznać więcej tajników języka polskiego, to kujcie żelazo póki gorące i zapiszcie się na kurs językowy (informacje na temat kursów znajdziecie tu) lub zajrzyjcie na nasz profil na FB.

piątek, 20 lutego 2015

PISZEMY MAIL(A) PO POLSKU. CZĘŚĆ 2: NAGŁÓWKI NIEFORMALNE I PÓŁFORMALNE

NAGŁÓWKI NIEFORMALNE W POLSKIEJ KORESPONDENCJI MAILOWEJ

Korespondencja nieformalna w języku polskim jest o wiele mniej stresująca dla studentów języka polskiego jako obcego niż tworzenie maili formalnych (o korespondencji formalnej czytaj w poście z 4 lutego). Maila do kolegi możemy zacząć w dowolny sposób. W nagłówku mogą pojawić się formy, które znamy z codziennej komunikacji werbalnej: Cześć - Hej - Sie ma (bardzo kolokwialne!) - Witaj (o kontrowersyjności tego powitania pisaliśmy w części 1 naszego cyklu o korespondencji mailowej) lub  zwykłe Dzień dobry. Jeżeli piszemy do osoby, która jest nam szczególnie bliska i z którą łączą nas kontakty emocjonalne możemy, a nawet powinniśmy, użyć form Kochany, Kochana, Kochani.  Równie powszechnie stosowane są też przymiotniki Drogi, Droga, Drodzy, Drogie. W kontekście korespondecji przymiotniki te jednak NIE MOGĄ być utożsamiane z angielskim Dear czy francuskim Cher(e). Możemy więc napisać Droga Aniu, Drogi Marku, Drodzy Koledzy, ale nie Drogi Panie Dyrektorze (jakiej konstrukcji używamy zamiast, sprawdźcie w poście z 4 lutego).

WOŁACZ W KORESPONDENCJI : UŻYWAĆ GO CZY NIE? 

Przy okazji dyskusji o nagłówkach często wraca temat wołacza, przypadka, który powoli zanika w języku polskim. Doskonałym tego przykładem jest sytuacja, kiedy w nagłówku maila wpisujemy imię odbiorcy. Powinniśmy więc napisać Cześć Aniu, Marku, Tomku, Kasiu, ale zamiast tego coraz częściej używamy form mianownika i budujemy konstrukcje Cześć Ania, Marek, Tomek, Kasia. Korespondencja mailowa rządzi się mniej restrykcyjnymi prawami niż ta formalna, ale w użyciu wołacza chodzi nie tylko o poprawność gramatyczną, ale też o wyrażenie stosunku emocjonalnego do odbiorcy. Wersja Cześć Aniu brzmi cieplej, intymniej niż Cześć Ania. Co ciekawe, jeśli zdecydujemy się na nagłówek z przymiotnikiem Droga/ Drogi lub Kochany/ Kochana, jedyną możliwą wersją jest ta z wołaczem (Droga Aniu, Drogi Marku, Kochana Kasiu), a każda inna stanowi rażący błąd.

NAGŁÓWKI PÓŁFORMALNE 

Język polski jest miejscami tak bardzo czasami sformalizowany, że staje się to problemem nawet dla rodzimych użytkowników języka. Stąd też, w sytuacji, kiedy okoliczności zawodowe i kulturowe nie pozwalają nam przejść z kimś na ty, doskonałym rozwiązaniem są struktury półformalne. Studenci bardzo często pytają w trakcie kursów języka polskiego, co tak naprawdę oznacza formuła Pani Aniu, Panie Marku i na jaki stopień zażyłości wskazuje?  Dla większości cudzoziemców połączenie to jest szokujące i nie do zaakceptowania w ich językach ojczystych (np. w języku niemieckim). Tymczasem w kulturze polskiej konstrukcje te pozwalają na ominięcie licznych raf i dłużyzn związanych z językiem formalnym. Pamiętajmy tylko, że, aby móc zatytułować kogoś panem Markiem lub panią Anią, musimy już tę osobę trochę znać i pozostawać z nią na mniej więcej tym samym poziomie w hierarchii firmy bądź instytucji. Rozpoczynając maila od nagłówka półformalnego możemy zacząć od Pani Aniu, Panie Marku, ale NIE łączmy tych konstrukcji z formami Szanowny/ Szanowna. Jedyna dopuszczalna opcja, to Szanowny Panie, Szanowna Pani. 

 

Już wkrótce kolejna część naszego cyklu o korespondencji mailowej, a tymczasem zapraszamy na nasz profil na FB. Zdobyte tam informacje pomogą Wam nie tylko w prowadzeniu korespondencji po polsku.

środa, 14 stycznia 2015

JĘZYKA POLSKIEGO ZMAGANIA Z...DATAMI

DATY W JĘZYKU POLSKIM

„Który dziś jest?” - to pytanie pozornie wydaje się proste, ale.... Cóż, wszyscy wiemy, że pozory mylą. Jak więc na nie poprawnie  odpowiedzieć? Czy dziś jest piętnasty stycznia, a może jednak piętnastego stycznia? Kiedy mówimy „dwa tysiące piętnasty”, a kiedy „dwa tysiące piętnastego”?
Obcokrajowcy często o to pytają  na lekcjach polskiego, gdy uczą się, jak prawidłowo przeczytać datę.
Sprawy nie ułatwiają sami Polacy, którym nierzadko (niestety) zdarzają się błędy.

KTÓRY TO DZIEŃ MIESIĄCA?

Jak to z tymi datami w języku polskim jest?
Na pytanie: „Który dziś jest?” najlepiej odpowiedzieć:
„Jest piętnasty stycznia dwa tysiące piętnastego roku”.
Unikać jak ognia należy form typu: „piętnasty styczeń”, które nie tylko są błędne, ale też po prostu absurdalne. Jeśli zastanowimy się chwilę nad ich sensem, od razu powinniśmy spojrzeć na kalendarz i sprawdzić, ile jest w roku  miesięcy o  nazwie styczeń. Tak samo przecież  mówimy „piętnaste piętro” czy „drugi zawodnik”. Dlatego czytając datę 15.01., sięgnijmy po formę dopełniacza dla miesiąca i przeczytajmy „piętnasty stycznia”, bo oznacza to, że mamy na myśli „piętnasty dzień stycznia” (nie „piętnasty miesiąc o nazwie styczeń”). Będzie to poprawne pod względem zarówno gramatycznym, jak i logicznym.
Jeśli ktoś nas zapyta, kiedy możemy się spotkać, odpowiedzmy: „Piętnastego stycznia dwa tysiące piętnastego roku”.

 CO MOŻNA PO POLSKU POWIEDZIEĆ RAZ NA TYSIĄC LAT?

A co zrobić, gdy interesuje nas sam rok? Po prostu pamiętajmy, że język polski kocha deklinację i nie zapominajmy o niej. Jest rok dwa tysiące piętnasty, ale w dwa tysiące piętnastym rozpoczynają się nowe kursu języka polskiego w Po Polsku (tu musimy użyć miejscownika).
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o roku „dwutysięcznym”. Tej formy możemy używać „raz na tysiąc lat”. Był rok tysięczny (1000), był dwutysięczny (2000)  i będzie trzechtysięczny (3000). Nigdy, za żadne skarby świata, nie mówmy (!) „dwutysięczny pierwszy”. To rażący błąd. Pamiętajmy, że rok 2001 czytamy: „dwa tysiące pierwszy” (tysiące i setki występują tu w formie liczebnika głównego, zaś dziesiątki i jednostki – porządkowego).
Więcej ciekawych ćwiczeń z języka polskiego znajdziecie na naszym profilu na FB.

Życzymy więc wszystkim naszym Czytelnikom ciekawych lekcji polskiego (nie tylko jako obcego) w dwa tysiące piętnastym roku!

czwartek, 30 października 2014

POPROSZĘ KILO JABŁEK CZYLI ZAKUPY PO POLSKU

 KILKA ZWROTÓW I LICZEBNIKI

Wydawać by się mogło, że zrobienie zakupów w sklepie w każdym miejscu na świecie jest bardzo podobne. Wystarczy nauczyć się nazw produktów, liczebników i kilku praktycznych zwrotów w danym języku, np.: po polsku, i już można biec na zakupy do pobliskiego sklepu. Oczywiście zawsze można „pójść na łatwiznę” i wybrać się do supermarketu. Jednak przed takimi zakupami warto sprawdzić sobie nazwy działów, bo „piekarnia” w niczym nie przypomina  niemieckiego słowa „Bäckerei”, angielskiego „bakery”, czy też hiszpańskiego „pandería”. Oprócz wspomnianej piekarni przydadzą się takie słowa  jak: „pieczywo”, „nabiał” i „chemia gospodarcza”. Dzięki temu można uniknąć dezorientacji na terenie sklepu i biegania od działu do działu w poszukiwaniu jednego produktu.

KILO ZNACZY KILOGRAM

Jednak, jeśli zdecydujemy się na wizytę w sklepie za rogiem, warto „odrobić pracę domową” z tematu „wagi”. Możemy być pewni, że w Polsce obowiązującą jednostką masy jest kilogram (ten sam, którego wzorzec znajduje się w Sèvres). Pytanie jednak, jak to funkcjonuje w języku polskim. Powszechnie wiadomo, że użytkownicy każdego języka mają swoje przyzwyczajenia.
Przede wszystkim robiący zakupy po polsku używają skrótu utworzonego od słowa „kilogram”. Z tego to powodu Polak kupuje na bazarku 2 kilo (a nie dwa kilogramy) polskich jabłek, ziemniaków czy śliwek. Z tego samego powodu dobrze jest poprosić w sklepie o pół kilo (500 gramów) brązowego cukru, lub o ćwierć kilo (250 gramów) sera.

MIĘDZY GRAMAMI A DEKAGRAMAMI

Trudno jednak, abyśmy kupowali pół kilo szynki (no, chyba, że ktoś organizuje duuuuużą imprezę). Kiedy mamy ochotę na kanapkę z szynką na kolację, najlepiej poprosić o (uwaga!) 15 deka tej wędliny. I tu pojawia się pytanie, które zadaje sobie wielu obcokrajowców: „Co to jest to „deka?”  Odpowiedź jest prosta: „deka” to po prostu skrót od słowa „dekagram”. W Polsce posługujemy się dekagramami, a nie gramami. Dlatego w sklepie prosimy o 20 deka, a nie o 200 gramów sera. Sprzedawcy na pewno zrozumieją, jeśli klient powie: „Poproszę 250 gramów tych pysznych ciastek”, jednak zabrzmi to trochę nienaturalnie.
Po polsku częściej prosimy w sklepie o "20 deka" sera niż  o "200 gramów".

Na pewno o tym zwyczaju można się dowiedzieć w czasie kursu języka polskiego dla obcokrajowców (więcej na temat kursów zajdziecie tu). Jeśli nie jesteście czegoś pewni, zapytajcie swojego nauczyciela, polskiego kolegę, zajrzyjcie na nasz profil na FB lub pamiętajcie o regularnym czytaniu naszego bloga.

sobota, 18 października 2014

PISZĘ BLOG, CZY PISZĘ BLOGA? O NIETYPOWYM UŻYCIU BIERNIKA.

BIERNIK RODZAJU MĘSKIEGO

Wszyscy studenci języka polskiego jako obcego w pewnym momencie swojej edukacji  muszą zmierzyć się z tym problemem. Wiedzą już, że  rodzaj męski w bierniku przyjmuje dwie końcówki:  - a albo … pozostaje bez zmian, czyli jest taki sam jak w mianowniku (używa się też określenia końcówka zerowa -  ø). Uczestniczący w kursach wiedzą, że pierwsza grupa, to tzw. rzeczowniki męskożywotne (dlatego mówimy mam męża, brata, kota, psa) , a druga, to rzeczowniki nieżywotne (dlatego mówimy mam dom, samochód, komputer etc.)

BLOG, MEJL, SMS NA LEKCJI JĘZYKA POLSKIEGO

No, dobrze. Dlaczego więc tak często słyszymy: on pisze bloga, wysłałam ci smsa, kupiłem laptopa, odebrałam twojego mejla? Przecież wszystkie te formy, to rzeczowniki rodzaju męskiego, nieżywotne . Według zasady, powinny więc pozostać w bierniku niezmienione!  No, cóż. Reguła swoje, a życie, a raczej użytkownicy języka, swoje. Użycie powyższych form z końcówką – a stało się tak powszechne, że językoznawcy w końcu zaczęli akceptować te formy, zaznaczając jednak, że są one POTOCZNE i że poprawne konstrukcje  to te, w których używa się rzeczowników w mianowniku (on pisze blog, wysłałam ci sms, kupiłem laptop, odebrałam twój mejl).
W podanych tutaj przykładach pojawiają się stosunkowo nowe w polszczyźnie słowa związane z nowoczesnymi technologiami, ale przecież dylemat: biernik  z końcówką  - a, czy bez, odnosi się  również do rzeczowników mocno zakorzenionych w języku polskim. Często mówimy jem kotleta, pomidora, banana  mimo , że poprawną formą są  jem kotlet, pomidor, banan. Użycie końcówki – a jest w przypadku tych form tak powszechne, że zapewne z czasem zupełnie wyprze ono  formę z końcówką  zerową (ø ).

SAMOCHODY, TAŃCE, SPORTY - CZYLI "LEGALNE" - a W BIERNIKU

Ucząc się biernika rodzaju męskiego powinniśmy też pamiętać, że istnieje całe mnóstwo rzeczowników nieżywotnych, które przyjmują końcówkę – a i jest to ich JEDYNA, POPRAWNA FORMA. Dzieje się tak, kiedy mówimy o markach samochodów (mam mercedesa, fiata, peugeota), tańcach (tańczyliśmy walca, fokstrota, swinga, rock and rolla), sporcie (gram w tenisa, golfa, pokera, brydża etc.) rodzajach kwiatów (dostałam jednego goździka, tulipana, irysa). Więcej o nietypowych sytuacjach językowych dowiesz się w podczas naszych kursów.

czwartek, 2 października 2014

TRZY STOLICE POLSKI

WARSZAWA TRZECIĄ STOLICĄ 


Wizytówką każdego kraju jest jego stolica. Nikt nie zaprzeczy, że wizytówką Polski jest Warszawa. Nie każdy jednak wie, że jest to już trzecia stolica.

PIERWSZA STOLICA A POWSTANIE PAŃSTWA POLSKIEGO


Pierwszą było Gniezno, niewielkie miasto położone niedaleko Poznania. Powstanie Gniezna łączy się z legendą o początkach państwa polskiego, zaś swoją nazwę  zawdzięcza  ono słowu „gniazdo”.  To właśnie na tym terenie znajdowały się opisane w podaniu piękne, żyzne tereny i orle gniazdo, które to zachęciły Lecha (protoplastę wszystkich Polaków) do zaprzestania wędrówki i założenia osady.
Oczywiście jest to tylko legenda, ale, jak to mówią, jest w niej na pewno ziarno prawdy.
Każdy, kto odwiedzi Gniezno, powinien wybrać się do Katedry i zobaczyć tam słynne Drzwi Gnieźnieńskie. Te monumentalne rzeźbione drzwi powstały w XII wieku i przedstawiają życie św. Wojciecha.

STOLICA POLSKIEJ KULTURY


Drugą stolicą Polski został dobrze znany wszystkim turystom Kraków. Pełnił oficjalnie tę funkcję od XI wieku aż do 1795 roku, mimo że siedzibą władców przestał być już w 1611 roku.
Położony nad Wisłą, na południu Polski Kraków jest nie tylko jednym z najstarszych miast, ale też miejscem, gdzie turyści nie powinni chować aparatów fotograficznych. To tu można zwiedzić Zamek na Wawelu, przepiękne Sukiennice, malowniczą dzielnicę żydowską Kazimierz i perłę socrealizmu – Nową Hutę. Warto przespacerować się po Plantach i zajrzeć do jednego z wielu krakowskich teatrów, by obejrzeć dobrą sztukę, oczywiście po polsku. Kraków od zawsze pretendował do miana „Stolicy Polskiej Kultury”.

PRZEPROWADZKA DO WARSZAWY


W 1596 roku ówczesny król Polski Zygmunt III Waza zadecydował o przeniesieniu się z Krakowa do Warszawy. Oficjalną przyczyną tej decyzji był pożar na Wawelu. Co ciekawe, Warszawa przez następne 200 lat była formalnie tylko Miastem Rezydencjonalnym Jego Królewskiej Mości, choć w rzeczywistości pełniła rolę stolicy. 
Obecnie Warszawa jest miastem pełnym kontrastów. Z jednej strony mamy nowoczesną metropolię z drapaczami chmur, której mieszkańcom nie jest obcy żaden z elementów wielkomiejskiego życia, z drugiej – malownicze kamieniczki, wąskie uliczki staromiejskie, Zamek Królewski i Pałac w Wilanowie. Warszawa jest nie tylko centrum biznesowo-handlowym i miejscem, do którego tłumnie zjeżdżają turyści ze wszystkich stron. Tętni tu też życie kulturalne i akademickie. To właśnie do Warszawy przyjeżdża wielu obcokrajowców, by uczyć się polskiego. Czy jest się turystą, czy studentem, zawsze warto wybrać się do jednego z wielu muzeów, przespacerować się po parku Łazienki i, kiedy się człowiek zgubi, odnaleźć drogę dzięki górującemu nad miastem Pałacowi Kultury.
Jeśli kurs języka polskiego, to tylko w Warszawie i w Po Polsku. Polish for Porfessionals.

wtorek, 9 września 2014

NAZWY MIESIĘCY W JĘZYKU POLSKIM

NAZWY MIESIĘCY PO POLSKU PODOBNO SĄ TRUDNE
Nieważne, gdzie i na jakim kursie uczysz się języka polskiego, zawsze przyjdzie taka chwila, w której trzeba będzie nauczyć się nazw miesięcy. O tym, jak są nietypowe i skomplikowane, krążą legendy. Trudno się dziwić, gdyż dla wielu obcokrajowców polskie nazwy miesięcy są nie lada wyzwaniem. I nie chodzi tu o ich wymowę, choć trzeba przyznać, że nie należy do najłatwiejszych.

NAZWY MIESIĘCY I ICH ZWIĄZEK Z PRZYRODĄ
Jak wiadomo, język polski lubi być oryginalny. Efektem tego są nazwy miesięcy związane z przyrodą i pracami rolniczymi, odpowiednimi dla każdej z pór roku, w przeciwieństwie do większości języków europejskich, które sięgnęły do tradycji rzymskich i kalendarza juliańskiego.
Dzięki temu pierwszy miesiąc nazywa się nie „januar” czy „january”, ale „styczeń”, a etymologia tej nazwy budzi emocje wśród językoznawców. Jedni łączą ją z tykami (długimi kijami wykorzystywanymi w gospodarstwach), zaś drudzy ze „stykaniem się”, czyli łączeniem się, nowego roku ze starym.

DWÓCH OBCOKRAJOWCÓW :)
Luty swoją nazwę zawdzięcza staremu przymiotnikowi, który oznaczał miesiąc srogi i zimny.
Marzec to pierwszy „obcokrajowiec” w rodzinie dwunastu miesięcy. Tak, jak w wielu innych językach, jego nazwa wiąże się z rzymskim bogiem wojny Marsem.
Kwiecień to miesiąc, w którym zaczynają kwitnąć kwiaty.
Maj to drugi z „przyjezdnych”; miesiąc poświęcony rzymskiej bogini Mai. Jest to chyba jedyny miesiąc, który nie sprawia nawet najmniejszego problemu w wymowie.
Czerwiec swoją nazwę zawdzięcza owadom, które zbierano w szóstym miesiącu roku. Były to czerwie i pozyskiwano z nich purpurowy barwnik.
Lipiec – lipom, drzewom, które pięknie kwitną, ale nie są lubiane w tym czasie przez alergików.
Sierpień – sierpom. Były to narzędzia wykorzystywane podczas żniw.
Wrzesień – wrzosom, krzewom kwitnącym na fioletowo. Wystarczy wybrać się na wycieczkę do lasu, by właśnie we wrześniu zobaczyć całe łąki pokryte fioletem.
Październik – paździerzom. Tę etymologię trudno jest dziś zrozumieć nawet i Polakom, bo wiąże się ona z produkcją lnu. Paździerz była tą częścią rośliny, którą wyrzucano jako niepotrzebną.
Listopad – liściom, które spadają z drzew.
Grudzień – grudzie, czyli zmarzniętej ziemi.

TRUDNE, ALE....
Jak widać nazwy miesięcy po polsku, może są trochę trudne, ale kryją w sobie etymologię, która pozwala nam poznać, jak dawniej (czyli w czasach, kiedy powstawały słowa) ludzie żyli i pracowali.

Poznawanie etymologii nazwy każdego miesiąca po polsku może być ciekawą językową przygodą


piątek, 29 sierpnia 2014

POLSKIE PODRÓŻE KULINARNE

KUCHNIA POLSKA TO COŚ WIĘCEJ NIŻ PIEROGI

Wakacje. Czas kursów intensywnych, podróży, poznawania nowych miejsc, nowych ludzi, obcych języków i... nowych smaków! Nikt nie zaprzeczy, że podróżując po świecie, zajmujemy się nie tylko oglądaniem zabytków,  ale i też próbowaniem nowych dań.  Nie inaczej jest w przypadku  Polski.
Większość ludzi na hasło „kuchnia polska” natychmiast myśli: „Pierogi (na 1000 sposobów), bigos, barszcz”. Oczywiście te dania są chyba jednymi z najpopularniejszych na świecie i można ich spróbować w całej Polsce. Ograniczając jednak kuchnię polską do tych trzech, rzec można sztandarowych dań, stracimy wiele okazji do spróbowania czegoś nowego, niepowtarzalnego i, przede wszystkim, smacznego!
Kuchnia polska jest tak różnorodna jak sama Polska, a więc jest inna w każdym regionie. W tej gigantycznej karcie dań każdy znajdzie coś dla siebie.


POLSKI DORSZ NIE TAKI ZNOWU POLAKOM OBCY

Wielbiciele ryb powinni wybrać się nad Bałtyk, by spróbować przepysznej gdańskiej zupy rybnej z dodatkiem pomidorów, lub kaszubskiego rosołu z dorsza. Jeśli w danej chwili nie mamy ochoty na zupę, zawsze warto zjeść delikatną flądrę po kaszubsku w lekkim sosie na bazie warzyw i koperku. A do tego zimne piwo z regionalnego browaru :)
Każdego, kto ma smak na ryby słodkowodne, zapraszamy na Mazury, gdzie spróbuje wędzonego węgorza i zupy z raków z dodatkiem kory brzozowej zaś, gdy wejdzie do mazurskiej kuchni, poczuje zapach majeranku, kardamonu i kminku.

w czasie wizyty w Polsce konieczne musicie spróbować przepysznej szarlotki z polskich jabłek
ŻUREK, PSTRĄG I OSCYPKI 

Wędrujący po bieszczadzkich połoninach (nie wiecie, co to połonina?Zajrzyjcie do wcześniejszego wpisu), musi spróbować pieczonego na węglach pstrąga, czy też wyśmienitego sandacza.
Poza tym nie można przejść obojętnie (i nie zjeść chociaż kawałeczka) obok potraw, które swoje tajemnicze nazwy zawdzięczają  ukraińskiemu i łemkowskiemu pochodzeniu. W tym regionie poznamy też smak prawdziwego polskiego żuru i najsłynniejszych powideł śliwkowych w Polsce (smażonych bez dodatku cukru!). Jeśli pojedziemy dalej na południe, na Podhale, na pewno zakochamy się w owczych wędzonych serach, z których te najbardziej znane to oscypki.

PODLASKIE I LUBELSKIE SMAKI

Dla fanów ziemniaka idealnym miejscem będzie Podlasie, słynące z kartaczy (ze względu na kształt zwanych też cepelinami), placków ziemniaczanych, placków żmudzkich (przepysznej kombinacji gotowanych ziemniaków i mięsno-ziołowego farszu), a także z rewelacyjnego chłodnika, będącego buraczanym odpowiednikiem hiszpańskiej zupy gazpacho. Jeśli najdzie nas ochota „na słodkie”, grzechem będzie nie spróbować znanych na całym świecie sękaczy, wypiekanych z jaj, mąki i miodu.
Wybierając się w okolice Lublina, będziemy mieli okazję zetknąć się zarówno z wykwintną kuchnią szlachecką, jak i z wiejską: skromną, lecz równie smaczną. W obu przypadkach królują na stołach wszelkiego rodzaju kasze i wypieki, bo region ten zamieszkują podobno najlepsi na świecie piekarze.

polski specjał obecny w każdej kuchni regionalnej: ser twarogowy
 
O kuchni polskiej można pisać długo, bo tak naprawdę w każdym zakątku Polski znajdzie się coś innego, typowego tylko dla jednej małej wsi, miasteczka, czy okolicy. Zapraszamy więc wszystkich, nie tylko obcokrajowców, do kulinarnej podróżny po Polsce. A każda podróż to też okazja do szlifowania języka polskiego  :)



czwartek, 7 sierpnia 2014

STRZEŻCIE SIĘ FAŁSZYWYCH PRZYJACIÓŁ, UCZĄC SIĘ JĘZYKA POLSKIEGO

SŁOWA, KTÓRE BRZMIĄ PODOBNIE PO POLSKU I W DRUGIM JĘZYKU


Każdego, kto zaczyna się uczyć języka obcego, cieszą słowa, które brzmią tak samo w obu językach: i w jego ojczystym, i w tym, który właśnie poznaje. Wszystko jest w porządku, jeśli, prócz podobnego brzmienia, łączy je takie samo lub podobne znaczenie. W innym przypadku mamy do czynienia ze zmorą każdego studenta i nauczyciela: z fałszywymi przyjaciółmi (false friends).

PROBLEM NIE TYLKO MÓWIĄCYCH JĘZYKAMI SŁOWIAŃSKIMI

Wydawać by się mogło, że w przypadku języka polskiego ten problem dotknie tylko studentów słowiańskich. Oczywiście w ramach jednej grupy językowej takich fałszywych przyjaciół nie brakuje (poświęcimy im oddzielny wpis), ale myli się ten, kto uważa, że użytkownicy angielskiego, włoskiego, czy fińskiego mogą czuć się bezpiecznie. Na pierwszy rzut oka języki te są dalekie od polskiego i trudno znaleźć słowa, które mogłyby choć podobnie zabrzmieć. Wystarczy jednak posłuchać zwykłej rozmowy po polsku, żeby zmienić zdanie. Przykład?




Ucząc się każdego języka obcego (nie tylko polskiego), musimy uważać na fałszywych przyjaciół.


ZANIM UŻYJESZ, SPRAWDŹ W SŁOWNIKU JĘZYKA POLSKIEGO.

Wyobraźmy sobie, że użytkownik języka angielskiego musiał udać się do lekarza. Siedzi w poczekalni i słyszy rozmowę dwóch innych pacjentów:
- Bardzo boli mnie dziś bark - skarży się jeden.
Mieszkając w Polsce, nasz anglojęzyczny bohater na pewno wziął udział w kursie języka polskiego, więc zrozumiał prawie wszystko. Tylko mu to „szczekanie” do kontekstu nie pasuje. Czyżby pies tak głośno szczekał, że ten człowiek odczuł ból? Dziwna konstrukcja. Nie! Konstrukcja najzwyklejsza. Kluczem do zrozumienia jest tu słowo „bark”, które w języku polskim oznacza część ciała, a po angielsku – szczekanie.
Dobrze też zachować czujność w rozmowie z atrakcyjną Włoszką/ atrakcyjnym Włochem, gdyż nasze zaproszenie na kolacje może ona/ on potraktować jako propozycję wspólnego śniadania („kolacja” – wieczorny posiłek, „colazione” – śniadanie).
Mieszkaniec Finlandii będzie zaskoczony, gdy w trakcie wypełniania oficjalnego formularza zobaczy, że powinien podać imię wycieczki. Oczywiście nie jest to przysłowiowe pytanie o numer buta (tak mówimy, gdy chcemy zasugerować, że ktoś pyta zbyt szczegółowo), gdyż słowo „matka” w języku fińskim oznacza wycieczkę, a w polskim – mamę.
Dlatego, zanim użyjemy jakiegoś słowa, które po polsku brzmi bardzo podobnie do tego w naszym języku, sprawdźmy w słowniku, czy nie jest to przypadkiem fałszywy przyjaciel.




czwartek, 31 lipca 2014

PODSTAWOWE CZASOWNIKI RUCHU NA LEKCJI JĘZYKA POLSKIEGO


PROBLEMY Z CZASOWNIKAMI  RUCHU

„Chodzę na zakupy” czy  „Idę na zakupy”? „Jeżdżę na wakacje” czy „Jadę na wakacje”? Oczywiście wszystkie te formy są poprawne. Dlaczego więc tylu cudzoziemców ma z nimi problemy? I dlaczego Polakom (i wielu nauczycielom języka polskiego jako obcego) jest tak trudno wyjaśnić specyfikę tego zjawiska gramatycznego? Jedynymi, którzy nie mają  problemów z naszą uroczą czwórką: iść – chodzić – jechać – jeździć są studenci słowiańscy. Mają oni po prostu takie same czasowniki w swoich językach . Trzeba tylko pamiętać, że  np. Słowacy używają czasowników „chodzić” i „iść” w znaczeniu: „jechać”, „jeździć”, „podróżować” (dlatego możemy usłyszeć z ust naszych południowych sąsiadów zdania typu: „ist’vlakom”, „ist’ na bicykli”). Mimo pewnych rozbieżności możemy jednak stwierdzić, że dla studentów słowiańskich czasowniki ruchu nie są tak wielkim problemem, jak dla pozostałych cudzoziemców. Bo jak wytłumaczyć, że mamy dwa: „aller” i dwa „to go” ?

 BŁĄD NAUCZYCIELI JĘZYKA POLSKIEGO

Niestety, wielu nauczycieli (podążając za tym, co sugerują niektóre podręczniki do nauki języka polskiego jako obcego) wprowadza te cztery czasowniki w trakcie jednej lekcji. Efekt tego jest taki, że studenci mylą nie tylko znaczenia czasowników , ale również ich odmianę, tworząc np. zdania „jecham rowerem”, „idą do Kreta”, "dzisiaj chodzę do sklepu”. Jak to uporządkować?
To bardzo proste. Najpierw musimy uświadomić sobie, że jeden z tych czasowników odnosi się do transportu  (jechać ), a drugi do poruszania się na piechotę (iść ). Kiedy już poćwiczymy ich użycie oraz  koniugację, na którejś z kolejnych lekcji możemy wprowadzić  czasowniki chodzić – jeździć. Są one szczególnie przydatne, kiedy mówimy o hobby („Lubię chodzić do kina”, „Lubię jeździć na rowerze”).

CZĘSTE PYTANIE NA KURSIE JĘZYKA POLSKIEGO

No dobrze, ale jaka jest  różnica między iść – chodzić, jechać – jeździć? Bez używania skomplikowanej terminologii gramatycznej? Otóż, czasowniki iść – jechać odnoszą się do aktywności JEDNORAZOWYCH i występują z określeniami: jutro, dzisiaj, pojutrze, w ten piątek  lub z konkretnymi datami. Para chodzić – jeździć, to aktywności powtarzalne, cykliczne, WIELOKROTNE i dlatego używamy z nimi określeń: często, zawsze, od czasu do czasu, raz na rok, nigdy nie (sic!) etc.
Potem  pozostaje nam już tylko poćwiczyć użycie na konkretnych ćwiczeniach, zwracając szczególną uwagę na koniugację czasowników: jeździć i jechać. Te podobieństwa!

                                            więcej na naszej stronie na FB

wtorek, 22 lipca 2014

NIE BÓJMY SIĘ SWOJEGO :) ( W JĘZYKU POLSKIM)

DLACZEGO NIE WARTO BAĆ SIĘ SWOJEGO W JĘZYKU POLSKIM

NIE TAKI "SWÓJ" OBCY, JAK SIĘ WYDAJE

Oczywiście chodzi tu o zaimek „swój”, który w języku polskim czuje się świetnie i funkcjonuje w nim każdego dnia zupełnie nie przejmując się kłopotami, jakie może sprawiać obcokrajowcom. Okazuje się jednak, że nie wszyscy cudzoziemcy mają z nim problem. Jego użycie jest dla Słowian oczywiste i tak naturalne jak oddychanie, więc nie wymaga większego tłumaczenia. Niestety studenci, posługujący się w swoim codziennym życiu językami niesłowiańskimi, mają poważne kłopoty z jego używaniem. I to właśnie z tego powodu wprowadzamy go na lekcjach późno, kiedy mamy pewność, że uczący się języka polskiego doskonale radzą sobie z pozostałymi zaimkami, a szczególnie z „się”,  a ich odmiana nie sprawia już im problemów. Oczywiście studenci na pewno zetkną się z tym, wyglądającym groźnie, zaimkiem już przy pierwszej konwersacji po polsku. Oczywiście zapytają, co to takiego. Oczywiście nie możemy tych pytań zignorować, ale też lepiej nie wchodzić w szczegóły tematu na początku kursu językowego.

"SWÓJ" W JĘZYKU POLSKIM MA PIERWSZEŃSTWO

Czego by jednak nie mówić, nie taki „swój” straszny, jak go malują. Jeśli przyjrzymy się bliżej, okaże się, że  „swój” może zastąpić każdy zaimek dzierżawczy (mój, twój itd.), ale tylko w sytuacji, gdy przedmiot posiadany należy do podmiotu, o którym jest mowa. Możliwa  (wręcz wskazana) jest zmiana:

„Lubię moją pracę.”                 na        „Lubię swoją pracę.”
"Siądźcie na waszych miejscach"       na     "Siądźcie na swoich miejscach"
    
Większość rodzimych użytkowników języka polskiego wybierze to drugie zdanie, ale na pewno nikt pierwszego nie uzna za błędne. Można powiedzieć, że użycie zaimka „swój” ma w języku polskim pierwszeństwo. 
Zaimek "swój" może sprawiać kłopoty obcokrajowcom uczącym się języka polskiego, ale nie musi :)

ZACHOWAĆ CZUJNOŚĆ NA LEKCJI POLSKIEGO

Na lekcji polskiego warto podać przykłady ze wszystkimi zaimkami dzierżawczymi. Studenci widząc, że nie ma żadnego haka przy zamianie zaimków "mój" i "twój", automatycznie spróbują to samo zrobić z formami "jego" i "jej". I tu mogą zacząć się schody. Problemem, na który natrafimy, będzie możliwość dwojakiego zrozumienia przez studentów zdania: "Adam spotkał się z jego żoną." Bo z czyją żoną spotkał się Adam: swoją (żoną Adama), czy też z żoną innego mężczyzny? Znając zaimek „swój” bezpieczniejsze dla Adama, jego żony i poprawności gramatycznej będzie zdanie: "Adam spotkał się ze swoją żoną", jeśli chcemy powiedzieć, że kobieta, z którą spotkał się Adam, była żoną Adama :)
Trudno też nie zauważyć różnicy miedzy stwierdzeniami: „Widziałem swojego kolegę.” a „Widziałem twojego kolegę.”
Dlatego warto jest uczulić obcokrajowców, zgłębiających tajniki języka polskiego, że takie niebezpieczeństwo istnieje i nie można zamieniać zaimków automatycznie. Najpierw należy upewnić się, czy rzeczywiście przedmiot należy do podmiotu.
Ale to nie koniec „kłopotów”.  Od uczestników kursu językowego oswojonych z zaimkiem „swój”, na pewno usłyszymy: „To jest swój pies”. Tu koniecznie musimy wytłumaczyć jego sens, pokazując jego absurdalność. Wywoła to trochę śmiechu (w małych ilościach cenny na lekcji polskiej gramatyki), ale i pozwoli zapamiętać, że w tym przypadku zaimek „swój” nie ma racji bytu, bo nie używamy go w mianowniku.

poniedziałek, 14 lipca 2014

JAK PRZYGOTOWAĆ DOBRĄ LEKCJĘ JĘZYKA POLSKIEGO JAKO OBCEGO? , cz. I

 DOBRA LEKCJA JĘZYKA POLSKIEGO. CZYLI JAKA?

KIM JEST TWÓJ STUDENT?
Najpierw pomyśl DLA KOGO jest ta lekcja. Kim jest cudzoziemiec, którego uczysz? Czy jest to businessman, który nie ma czasu na pracę domową z języka polskiego i chce maksymalnie wykorzystać czas swojej lekcji, bo tylko wtedy może się uczyć języka? A może świeżo upieczona mama, której język polski potrzebny jest, aby porozumieć się z lekarzem, zrobić zakupy albo odpowiedzieć na kilka pytań w parku? A może student, który za kilka miesięcy zamierza zacząć  kurs na uniwersytecie i musi jak najszybciej nauczyć się polskiego? Czy tym studentem jest  pasjonat języka dla którego kurs języka polskiego jest kolejnym w życiu? Masz gwarancję, że zasypie Cię pytaniami i będzie zgłębiał tajniki gramatyki języka polskiego z takim samym zapałem, jak inni rozmawiają o samochodach, czy sporcie. Jeśli lubisz swój zawód, to wspaniale! Taki kurs da Ci naprawdę dużo satysfakcji.

KURSY GRUPOWE 
Jeżeli prowadzisz zajęcia grupowe spróbuj jak najszybciej zorientować się, gdzie jest średnia grupy. Oznacza to, że:  tempo, rytm, Twoje oczekiwania jako nauczyciela,  powinny być dostosowane nie do tego obcokrajowca, który jest najsłabszy lub najzdolniejszy, ale do tego, który jest pośrodku. Częsty błąd nauczycieli, nie tylko języka polskiego jako obcego, ale w ogóle, polega na tym, że „opierają” oni lekcję o najzdolniejszego ze studentów ( n a m jest  łatwiej pracować, ale czy reszcie grupy też?) albo za bardzo koncentrują się na najsłabszym, chcąc mu pomóc. I jedno działanie, i drugie może doprowadzić do frustracji w grupie. Zwróć uwagę, czy w grupie są osoby dla których językiem ojczystym jest inny język słowiański. Jeśli, ucząc się języka polskiego, trafiły one do grupy z osobami niesłowiańskimi jest to dowód na duży nieprofesjonalizm ze strony szkoły, która organizuje taki kurs. O różnicach w uczeniu studentów słowiańskich i niesłowiańskich opowiemy w innym wpisie.

PODRĘCZNIKI 
Podręczniki dostępne na rynku traktuj SELEKTYWNIE. Wierz mi, większości cudzoziemców nie interesują lekcje w trakcie których każe im się  opisywać mieszkanie, dyskutować o wróżbach, czy analizować polskie legendy. Nie torturuj obcokrajowców polską klasyką! Nie rozmawiaj o operze ze studentem, który jest analitykiem finansowym i woli golfa, nie zadręczaj inżyniera  tekstem  o muzyce klasycznej w momencie, kiedy lubi on mrocznego rocka i nie ucz mamy, która zdecydowała się na życie domowe, jak znaleźć pracę w Polsce. Oczywiście rzecz wygląda inaczej, kiedy prowadzisz kurs przygotowujący do egzaminu certyfikatowego z języka polskiego jako obcego. Wtedy musisz poruszać również te tematy, które są mnie praktyczne dla studenta na co dzień.

MATERIAŁY DO NAUKI JĘZYKA POLSKIEGO
Dbaj o zróżnicowanie materiałów. Jeśli na bieżąco korzystasz z dostępnych na rynku podręczników dla obcokrajowców, sprawdź czy teksty  tam publikowane są w miarę aktualne. Nie bój się wykorzystywać (szczególnie ze studentami zaawansowanymi) materiałów z prasy, radia i Internetu. Staraj się, aby język polski, jakiego uczysz był jak najbardziej żywy. Zaproś studentów do polubienie stron na facebooku, które wesprą ich naukę: PoPolskuPFP , korzystaj z pomocy metodycznych dostępnych online, np. ze  strony z polskimi koniugacjami , zaproponuj, aby w ramach pracy domowej zapoznali się z niektórymi  aplikacjami
Polish for Foreigners .

cdn.